Czy da się połączyć dramat, zemstę i rozbrajającą urodę w jednym serialu? Francuzi twierdzą, że tak – i mają na to dowód w formie „Zemsty o Jasnych Oczach”, serialu, który nie tylko rozemocjonował połowę Europy, ale także zajął honorowe miejsce na kanapowych listach guilty pleasure. Produkcja łączy kryminał, thriller i melodramat w sposób tak zgrabny, że nawet najbardziej wybredny serialowy smakosz znajdzie tu coś dla siebie. Ale o co właściwie chodzi w tej „zemście”? I co mają do tego tytułowe oczy?

Francuski przepis na sukces

„Zemsta o Jasnych Oczach” (oryg. „La Vengeance aux Yeux Clairs”) to francuski serial telewizyjny, który zadebiutował w 2016 roku i z miejsca wzbudził spore zainteresowanie. Główna bohaterka, Olivia Alessandri, wraca po latach do rodzinnych stron pod przybraną tożsamością, by wymierzyć sprawiedliwość tym, którzy odpowiadają za śmierć jej rodziców. Brzmi jak klasyczna opera mydlana? Może. Ale nie dajcie się zwieść – ten serial to coś więcej niż po prostu emocjonalne sceny i dramaty rodem z telenoweli. Tu jest napięcie, są tajemnice, a bohaterka kopie tyłki z gracją baleriny i precyzją szwajcarskiego scyzoryka.

Olivia – kobieta z misją (i spojrzeniem laserowym)

Nie sposób nie poświęcić chwili samej Olivii. Grana przez urodziwą Laëtitię Milot, Olivia nie jest typową serialową pięknością uwięzioną w fabule pełnej melodramatycznych pauz. To kobieta, której plan jest równie chłodny, co jej spojrzenie. W końcu nie bez powodu serial nosi tytuł „Zemsta o Jasnych Oczach”. Oczy naszej bohaterki nie tylko hipnotyzują, ale też symbolizują jej wewnętrzną siłę i determinację. Przez cały pierwszy sezon Olivia stopniowo rozmontowuje imperium rodziny Chevalier – tych złych, oczywiście – niczym mechanik rozkręcający silnik V8: z precyzją, bez litości, z efektem „wow”.

Czarny charakter na medal (lub dwa)

Co to byłby za thriller bez dobrego czarnego charakteru? No właśnie. Rodzina Chevalierów – bogata, wpływowa i kompletnie bez skrupułów – to doskonały przykład francuskich scheming villains w najczystszej postaci. W szczególności Étienne Chevalier – ojciec rodu – stanowi esencję patriarchalnej władzy, którą Olivia postanawia obalić niczym współczesna rewolucjonistka. Gdyby zemsta była konkurencją olimpijską, Olivia zgarnęłaby złoto z wynikiem 10/10 za styl i precyzję.

Dlaczego ten serial tak wciąga?

„Zemsta o Jasnych Oczach” może nie zrewolucjonizowała telewizji, ale z pewnością wie, jak chwycić widza za serce – i nie puścić do napisów końcowych. Serial balansuje na granicy melodramatu i thrillera, łącząc intrygę rodzinną z atmosferą francuskiej prowincji, gdzie każdy zna każdego, a każda tajemnica ma co najmniej dwa dna. Co ciekawe, produkcja często bywa porównywana do „Zemsty” z Emily VanCamp – i rzeczywiście, obie bohaterki mają coś z nowoczesnych bohaterek antycznych tragedii: są piękne, mściwe i niesamowicie skuteczne.

Czy warto poświęcić wieczór na francuską vendettę?

Jeśli szukasz czegoś pomiędzy intensywnym thrillerem a emocjonalnym dramatem, to „Zemsta o Jasnych Oczach” pasuje jak ulał. Serial nie sili się na banalne plot twisty, ale potrafi zaskoczyć. Dodatkowo, francuska obsada prezentuje się świetnie – aktorsko, stylowo i… estetycznie. W końcu nie oszukujmy się, Olivia mogłaby prowadzić pokaz mody, i nadal jej plan zemsty byłby bardziej spektakularny niż niejeden amerykański blockbuster.

Podsumowując: „Zemsta o Jasnych Oczach” to serial, który idealnie trafia w gusta tych, którzy lubią dramaty z pazurem, sympatyzują z silnymi kobiecymi bohaterkami, a przy okazji nie mają nic przeciwko pięknym zdjęciom i luksusowym francuskim willom. Choć fabuła momentami bywa dość klasyczna, to styl, wykonanie i charyzma postaci nadrabiają z nawiązką. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji zatopić się w świat Olivii i jej zimnych, jasnych oczu – najwyższy czas naprawić ten błąd. To nie tylko serial – to emocjonalna jazda bez trzymanki.

Zobacz też:https://meskiblog.pl/zemsta-o-jasnych-oczach-serial-tv-2016-2017-gdzie-obejrzec-sezony-odcinki/