Kiedy słyszymy hasło influencerka z charakterem, do głowy przychodzi nam kilka nazwisk, ale jedno z nich szczególnie błyszczy na instagramowej scenie – Sylwia Butor. To nie tylko popularna twarz z Internetu, ale też dynamiczna osobowość, która pokazuje, że życie w sieci może być naprawdę inspirujące. Jeśli jeszcze nie słyszałeś o niej, zaraz nadrobisz zaległości, a jeśli już ją kojarzysz, to przygotuj się na porcję faktów, projektów i… kilku lekkich zaskoczeń.

Skąd się wzięła ta energia?

Sylwia Butor to marka sama w sobie – i to w najlepszym, cyfrowym wydaniu. Karierę influencerki rozpoczęła z przytupem, nie oglądając się na trendy czy schematy. Jej styl to mieszanka autentyczności, szczerości i błyskotliwego humoru. Zaczęło się od social mediów, gdzie szybko zwróciła uwagę swoją naturalnością i dystansem do siebie – w świecie perfekcyjnie wyretuszowanych zdjęć, Sylwia była jak powiew świeżego powietrza… z dobrą stylówką.

Nie bez powodu jej profile obserwują dziesiątki tysięcy ludzi. Po prostu da się ją lubić – czasem mówi o problemach cery, czasem testuje nową foremkę do ciasta, a czasem rozbawi cię do łez, opowiadając o tym, jak zapomniała, że ma wideokonferencję i odbierała ją w szlafroku. Życie!

Projekty, które przyciągają uwagę (i obserwatorów)

Sylwia Butor udowadnia, że influencerka to nie tylko kolorowe zdjęcia i paczki PR-owe. Jej działania nie kończą się na wrzuceniu story z filtrem koali. Z sukcesem angażuje się w kampanie społeczne, współpracuje z markami modowymi i kosmetycznymi, ale wybiera je z głową – jest znana z tego, że autentyczność stawia ponad lukratywnością. Czy przetestuje nowy krem? Tak. Ale wcześniej sprawdzi skład, zapyta o testy i przetestuje sama przez tydzień na połowie twarzy. Tak właśnie wygląda profesjonalizm à la Butor.

Wśród ciekawszych projektów, które warto wspomnieć, znajduje się jej własna seria LIVE’ów o tematyce kobiecości, pewności siebie i socialmediowej codzienności, które zebrały spory feedback i były realną pomocą dla wielu młodych dziewczyn. W dodatku Sylwia rozpoczęła także współpracę z jednym z dużych portali lifestyle’owych – pokazując, że social media to dopiero początek drogi, nie jej końcówka.

Ciekawostki, które wywołają uśmiech

Myślisz, że już wszystko o niej wiesz? Błąd! Czas na kilka faktów, które mogą cię zaskoczyć. Sylwia Butor przez długi czas prowadziła anonimowego bloga z poradami modowymi – dopiero po roku zdradziła, że to właśnie ona kryła się po drugiej stronie ekranu. Jej wpisy pod pseudonimem „Skarpeta w Paryżu” miały tak absurdalny humor, że jedna z czytelniczek do tej pory myśli, że to dzieło grupy stand-uperów. Niestety, to tylko jedna bardzo zdolna kobieta.

Nie wszyscy wiedzą też, że Sylwia ma ogromną słabość do… lam. Tak, tych zwierząt. W dzieciństwie chciała nawet otworzyć schronisko tylko dla lam, a jej ulubiona maskotka z dzieciństwa miała na imię Alpakson. Jej stories z wizyty w peruwiańskim rezerwacie lam zostały obejrzane przez rekordową liczbę widzów – i jeszcze przez tydzień w sieci królował hashtag #lamamaniaczka.

Sylwia Butor jako wzór nowoczesnej influencerki

W świecie, gdzie kariera influencerki często trwa tyle, co termin przydatności jogurtu, Sylwia Butor pokazuje, jak robić to z głową, pasją i – co najważniejsze – z sercem. Jest dowodem na to, że można być w sieci sobą i znaleźć miejsce dla szczerości, emocji i zdrowego dystansu do siebie. Choć na Instagramie bywa kolorowo, jej przekaz jest prawdziwy – i dlatego ludzie tak chętnie do niej wracają.

Podsumowując – Sylwia Butor to nie tylko ciekawa postać ze świata internetu, ale także przykład kobiety, która nie boi się iść swoją drogą, nawet jeśli czasem oznacza to założenie skarpetek nie do pary (dosłownie i w przenośni). Jej sukcesy, projekty i poczucie humoru sprawiają, że nie sposób przejść obok niej obojętnie. Jeśli jeszcze nie obserwujesz jej na Insta – czas nadrobić. A jeśli tak – cóż, wiemy, że wracasz tam nie tylko dla #outfitoftheday.

Zobacz też:https://sowoman.pl/kim-jest-sylwia-butor-wiek-wzrost-waga-maciek-uszy-chlopak-top-model-gdzie-mieszka/