Każda z nas chciałaby obudzić się z wachlarzem rzęs godnych reklamy tuszu do rzęs. Nic więc dziwnego, że lifting rzęs zyskał ogromną popularność wśród zabiegów kosmetycznych. Ale co zrobić, kiedy obietnica spektakularnego efektu kończy się… spektakularną klapą? Jeśli właśnie przeglądasz swoje odbicie w lustrze i zastanawiasz się, co poszło nie tak, witaj w gronie, które nie jest może tłumne, ale za to wyjątkowo sfrustrowane.

Co dokładnie poszło nie tak?

Nieudany lifting rzęs może objawiać się różnie: zbyt mocno podkręcone rzęsy przypominające spiralę rodem z kreskówki, rzęsy oklapnięte po zaledwie dwóch dniach od zabiegu, a nawet… kruche i połamane włoski. Przyczyn może być wiele – od źle dobranego preparatu, przez nadmierny czas trzymania produktów chemicznych, aż po czysto ludzką pomyłkę kosmetyczki, która najwyraźniej przysnęła na szkoleniu. Nieważne, czy zapłaciłaś w renomowanym salonie, czy u koleżanki, która robi to taniej – każdy lifting może się nie udać. I to dosłownie.

Jak rozpoznać, że to naprawdę nieudany lifting?

Pierwszy sygnał alarmowy: boląca powieka lub uczucie pieczenia – to nie jest normalny objaw. Drugi? Gdy Twoje rzęsy wyglądają gorzej niż przed zabiegiem. Trzeci – kiedy twoje nowe „zagięcie” przypomina bardziej nieprzemyślany origami niż zasłonę dla oczu. Jeśli którykolwiek z tych punktów brzmi znajomo, czas przestać się łudzić. Pora na akcję ratunkową – niczym Pogotowie Rzęsowe!

Domowe sposoby na uratowanie sytuacji

Nie załamuj się – choć Twoje rzęsy mogą wyglądać jak po szalonym weekendzie na festiwalu z użyciem kleju PVA, nie wszystko stracone. Oto kilka elementów domowej terapii:

  • Olej rycynowy – klasyk! Odżywia i wzmacnia rzęsy, sprawiając, że szybciej się zregenerują. Wystarczy nałożyć go na czystą szczoteczkę (może być po starej maskarze) i przeczesywać rzęsy co wieczór.
  • Olej kokosowy lub oliwa z oliwek – również pomogą nawilżyć i odżywić przesuszone, łamliwe włoski. Przy okazji: bonus dla brwi!
  • Odżywki z biotyną i keratyną – dostępne w drogeriach, a czasami działają lepiej niż całe laboratorium kosmetyczne. Warto zainwestować w coś, co kompleksowo zadba o regenerację.

Pamiętaj także, by dać swoim rzęsom odpocząć. Odstaw makijaż – szczególnie tusz, który może je dodatkowo obciążyć lub posklejać. Daj rzęsom urlop. One naprawdę na to zasługują.

Kiedy warto wybrać się do profesjonalisty?

Jeśli po tygodniu domowej pielęgnacji rzęsy nadal wyglądają jakby kłóciły się z grawitacją, pora na konsultację kosmetyczną. Może się okazać, że konieczna będzie neutralizacja liftingu, korekta zabiegu lub zastosowanie specjalistycznych preparatów regenerujących. W dobrym salonie znajdziesz zarówno procedury „odwracające” skutki liftingu, jak i maseczki keratynowe, które zadziałają cuda. Serio, dotąd myślałaś, że maseczkę można zrobić tylko włosom na głowie? Rzęsy też zasługują na chwilę wellness.

Jak unikać kolejnych katastrof?

Nauczka na przyszłość? Zamiast zamawiać lifting rzęs z lokalnego serwisu ogłoszeniowego, sprawdź opinie, rekomendacje na forach (tak, nawet tych z 2006 roku – byle aktualne!) i portfolio wykonawcy. Upewnij się, czy osoba wykonująca zabieg ma odpowiednie certyfikaty oraz doświadczenie. Nie zaszkodzi też podpytać o markę produktów – w końcu mają one kontakt z twoim okiem, więc warto postawić na jakość, nie na najniższą cenę.

Nieudany lifting rzęs może przydarzyć się każdej z nas. Choć początkowo może przyprawić o spazmy rozpaczy (lub o chęć noszenia okularów przeciwsłonecznych 24/7), to jednak da się go naprawić. Kluczem jest cierpliwość, odpowiednia pielęgnacja i… poczucie humoru. Bo czasem najlepiej zacząć od śmiechu – najlepiej przy herbacie i serum odbudowującym. Kto wie, być może z tego doświadczenia wyniesiesz więcej niż tylko gęściejsze rzęsy – na przykład nieodpartą chęć zostania kosmetologicznym detektywem.

Przeczytaj więcej na:https://lifestylowyportal.pl/co-zrobic-po-nieudanej-laminacji-rzes-czy-lifting-rzes-moze-sie-nie-udac/