Masz już nowy procesor, a na biurku czeka świeżo odpakowane chłodzenie. Podekscytowany jak dziecko w boże narodzenie, sięgasz po strzykawkę z pastą termoprzewodzącą i… zatrzymujesz się z niepewną miną. Ile właściwie tej pasty nałożyć? Czy więcej znaczy lepiej? Czy może wystarczy ilość odpowiadająca ziarnku grochu? Nie Ty jeden się nad tym zastanawiasz – pytanie ile pasty na procesor rozgrzewa fora komputerowe niemal tak samo, jak sam procesor po podkręceniu.
Nie więcej znaczy lepiej
Na początku trzeba sobie coś wyjaśnić – pasta termoprzewodząca nie chłodzi. Jej zadaniem jest wypełnienie mikroskopijnych przestrzeni pomiędzy procesorem a chłodzeniem, które go dotyka. Te drobne nierówności są miejscem, gdzie zwykłe powietrze mogłoby ograniczać przewodnictwo cieplne. Pasta działa jak swoisty „cement przewodzący ciepło”, który zapewnia, że nasze chłodzenie rzeczywiście dotyka procesora na całej powierzchni.
Za duża ilość pasty może przynieść efekt odwrotny – spowodować wycieki poza powierzchnię IHS (czyli metalową osłonę procesora), które mogą doprowadzić do przegrzewania lub, co gorsza, zwarcia, jeśli pasta jest przewodząca. Ergo, nie przesadzajmy.
Sposoby nakładania – co wybrać?
Istnieje przynajmniej kilka szkół aplikacji pasty. Każda z nich ma swoich wyznawców i przeciwników. No to lecimy:
- Ziarno grochu – klasyk. Jedna mała kropelka na środku. Po dociśnięciu chłodzenia, pasta sama się rozprowadza. Działa w 90% przypadków.
- Kreska – idealna do procesorów o prostokątnym kształcie (jak np. Ryzeny). Pozwala na dobre pokrycie całej powierzchni IHS.
– dla tych, którzy nie mogą się zdecydować. Krzyżyk zapewnia rozprowadzenie we wszystkie strony, trochę jak pastowa wersja wszystko na jedną kartę. - Rozsmarowanie palcem/kartą – oldschool i ryzyko. Chociaż gwarantuje pełne pokrycie, łatwo wtedy przecenić ilość pasty, a także złapać kurz lub zostawić bąble powietrza.
Bez względu na technikę, lepiej nałożyć zbyt mało niż za dużo. Pamiętaj – procesor to nie kanapka!
Mała ilość, wielkie skutki
To, ile pasty na procesor nałożysz, ma znaczenie. Tego typu drobnostka może decydować o stabilności systemu, kulturze pracy wentylatorów, a nawet żywotności samego CPU. Przegrzewający się procesor może obniżać zegary, tracić wydajność lub co gorsza – po prostu umrzeć szybciej niż powinien. Nikt nie chce pisać nekrologu dla swojego i7.
Dla mniej doświadczonych użytkowników komputerów polecamy zajrzeć do naszego partnerskiego poradnika, który wyjaśnia ile pasty na procesor i jak ją poprawnie zaaplikować.
Czy trzeba czyścić starą pastę?
Oczywiście! Pasta termoprzewodząca nie jest czymś, co zostaje na wieki. Z czasem traci swoje właściwości, może wysychać lub po prostu nie działać tak dobrze jak świeżo nałożona. Gdy wymieniasz chłodzenie lub rozbierasz komputer z jakiegokolwiek powodu – warto starą pastę usunąć (najlepiej izopropanolem i miękką ściereczką bezpyłową) i nałożyć świeżą dawkę pastowej miłości.
Jeśli robisz to raz na rok lub dwa – Twój procesor będzie Ci wdzięczny (i chłodniejszy).
Legendy i mity z pastą w tle
W internetowych czeluściach znajdziesz porady typu nałóż tyle, aż będzie wypływać!, albo jak się błyszczy, to znaczy że dobrze rozprowadzona. Nie daj się nabrać. To nie konkurs na efekty wizualne, tylko fizyka stosowana – zbyt dużo pasty działa jak koc elektryczny. Z kolei całkowity brak pasty to… lepiej nie próbuj tego w domu, serio.
To jak – masz już strzykawkę w dłoni? A może właśnie biegniesz po nową tubkę pasty termoprzewodzącej, bo ostatnio trochę „popłynąłeś” z aplikacją? Nieważne, który z tych scenariuszy jest bliższy prawdy – teraz wiesz już, że umiar to klucz do sukcesu. I że pytanie ile pasty na procesor to nie dziecinne rozterki, ale fundamentalna kwestia komfortu Twojego sprzętu. Niech Twój CPU będzie chłodny, a wentylatory niech szumią jak letni wietrzyk wśród drzew. Do dzieła, mistrzu termoprzewodnictwa!