Wyobraź sobie to: relaksujący wieczór, ulubiony kubek w garści, a w nim pięknie czerwony napar o lekko kwaskowatym aromacie. Tak, to hibiskus. Napój bogów, orzeźwiający eliksir i pogromca upałów. Ale czy kiedy spodziewasz się małego człowieka, Twoja miłość do tego kwiatowego naparu powinna zejść na dalszy plan? Sprawdźmy, czy hibiskus w ciąży to duet idealny, małżeństwo z rozsądku, czy może toksyczny związek wart unikania.

Hibiskus – kwiat nie tylko do bukietu

Hibiskus (Hibiscus sabdariffa), zwany też ketmią szczawiową, to roślina o bajecznie czerwonych kielichach. W kuchni i medycynie ludowej stosowany jest od wieków – świetnie sprawdza się jako składnik herbat, syropów, a nawet dżemów. Napar z hibiskusa potrafi orzeźwić jak dobra wiadomość od położnej, a jego właściwości (m.in. przeciwutleniające i wspomagające układ krążenia) są nieocenione… przynajmniej w normalnych warunkach. Gdy jesteś w ciąży, sytuacja się nieco komplikuje.

Miłość zakazana? Hibiskus w ciąży pod lupą

Niektóre źródła wskazują, że hibiskus może wpływać na poziom estrogenów i powodować skurcze macicy. A to już brzmi nieco mniej poetycko, prawda? Niektóre badania na zwierzętach sugerują, że nadmiar ekstraktu z hibiskusa może skutkować problemami z implantacją zarodka. Choć daleko im do jednoznaczności, lekarze wolą dmuchać na zimne. Hibiskus w ciąży to temat, wokół którego krąży więcej kontrowersji niż wokół imienia dla noworodka.

Korzyści – czy są jak teściowa, czyli nie zawsze oczywiste?

Jeśli nie jesteś w pierwszym trymestrze i Twój lekarz nie widzi przeciwwskazań, umiarkowane ilości hibiskusa mogą rzeczywiście przynieść pewne korzyści. Herbata z hibiskusa obniża ciśnienie krwi – co może być pomocne przy ciążowej nadciśnieniu. Pomaga też w trawieniu (a to, jak wiemy, w ciąży potrafi działać jak zacinający się zamek błyskawiczny). Plus – działa lekko moczopędnie, co może pomóc w zatrzymywaniu wody. Ale uwaga: wszystko to działa, jeśli ilość spożywanego naparu nie przypomina objętości wanny.

Kiedy powiedzieć nie i odłożyć kubek?

Największe ryzyko niesie ze sobą pierwsze 12 tygodni ciąży – to wtedy organizm pracuje nad najważniejszymi projektami: sercem, mózgiem i resztą maleńkiego człowieka. W tym czasie najlepiej powiedzieć hibiskusowi do zobaczenia i postawić na bezpieczniejsze herbatki, jak np. rumianek czy mięta. Również jeśli masz historię poronień, skurczy macicy lub jesteś w grupie ryzyka, lepiej darować sobie ten czerwony napar. Dla spokoju ducha – i spokoju brzucha.

A może to wszystko przesada?

Prawda jest taka, że większość badań na temat hibiskusa w ciąży jest ograniczona i często opiera się na próbach na zwierzętach. Brakuje dużych, przekrojowych analiz u ludzi, które dałyby jasną odpowiedź. Ale zasada jest prosta: jeśli nie wiesz – zapytaj lekarza. On zna Twoją historię zdrowia i może ocenić, czy jedna filiżanka hibiskusa raz na tydzień to ekstrawagancka fanaberia, czy element ryzykownego eksperymentu.

Jeśli ciąża nauczy Cię czegoś więcej niż tego, jak zmienia się Twoje ciało, to będzie to sztuka podejmowania odpowiedzialnych decyzji. Hibiskus w ciąży to temat nieoczywisty – niby roślina, niby zdrowa, ale jednak trzeba zachować czujność. W pierwszym trymestrze najlepiej omijać go szerokim łukiem, a potem… tylko za zgodą lekarza. I nawet wtedy – z umiarem. Czy warto ryzykować dla herbatki? Lepiej włączyć komedię romantyczną i sięgnąć po napar z pokrzywy. Też zdrowy. Tylko mniej dramatyczny.

Zobacz też:https://blogdlakobiet.pl/hibiskus-w-ciazy-wlasciwosci-dzialania-niepozadane/