Gdybyśmy mogli odbyć muzyczną podróż wehikułem czasu, jednym z przystanków obowiązkowych byłaby bez wątpienia scena lat 50., 60. i 70., a na niej – niewzruszenie stojąca Dalida. Zjawiskowa uroda, głos o aksamitno-kryształowej barwie i zwyczaj łamania serc równie skutecznie co barier językowych – taka była jedna z największych gwiazd XX wieku. Kto raz usłyszy „Paroles, paroles”, ten już nigdy nie zapomni imienia tej ikony.

Od Kairu do Paryża – nietypowy start gwiazdy

Dalida, a właściwie Iolanda Cristina Gigliotti, przyszła na świat w 1933 roku w Kairze w rodzinie włoskich emigrantów. Brzmi jak początek ciekawego przepisu na karierę: włoska dusza, egipskie słońce i francuski urok – wymieszane z hojną porcją talentu. Już jako nastolatka olśniewała urodą, co zaowocowało tytułem Miss Egiptu w 1954 roku. Jednak, jak przystało na przyszłą diwę, parcie na artystyczne szkło ekranu było silniejsze niż korona miss. Ruszyła więc do Paryża z głową pełną marzeń i… śpiewem na ustach.

Podbój sceny i serc – jak Dalida śpiewała świat

Dalida nie tylko śpiewała, ona czarowała. Jej pierwszy wielki hit „Bambino” w 1956 roku był jak petarda na francuskiej scenie muzycznej – utwór przez 45 tygodni nie schodził z list przebojów. A to był dopiero początek! Śpiewała po francusku, włosku, angielsku, hiszpańsku, niemiecku, a nawet arabsku – jej repertuar był jak europejski przegląd językowy z nutką glam rocka.

I chociaż jej piosenki często opowiadały o miłości – tej nieszczęśliwej, tej dramatycznej, tej z łezką w oku – los artystki również nie był wolny od tragedii. Jej życie prywatne naznaczyły liczne tragedie, w tym samobójstwa najbliższych jej mężczyzn. Sama Dalida, mimo uśmiechów przed kamerami, zmagała się z depresją, która niestety doprowadziła ją do odejścia w 1987 roku. „Życie stało się dla mnie nie do zniesienia” – napisała w ostatnim liście. Tych słów nie sposób czytać bez emocji.

Największe przeboje – playlista, która nigdy się nie starzeje

Kto nie zna „Gigi l’Amoroso”, ten nigdy nie tańczył w szlafroku przy winie i świeczkach. Ta piosenka, podobnie jak „Je suis malade”, „Il venait d’avoir 18 ans” czy wspomniane już „Paroles, paroles” (w duecie z Alainem Delonem, notabene jednym z jej licznych adoratorów), jest dzisiaj częścią muzycznego dziedzictwa Europy.

Dalida była również pionierką światowego popu – zanim globalizacja weszła na pełne obroty, ona już koncertowała od Medellín po Tokio. Jej sceniczną stylizacją inspirowała się Madonna, a wrażliwość muzyczna bliska była kobietom współczesnym. Utwory Dalidy nie tylko bawiły, ale często także boleśnie trafiały w czułe punkty. Bo, jak wiadomo, dobre piosenki to te, które mówią to, czego sami baimy się wypowiedzieć na głos.

Dziedzictwo wiecznie żywe

Dziś, mimo upływu lat, Dalida nadal intryguje. Jej postać doczekała się licznych biografii, musicali, filmów i dokumentów. W 2017 roku powstał film „Dalida” w reżyserii Lisy Azuelos, który przybliżył nieco młodszym pokoleniom życie i twórczość tej nieprzeciętnej artystki. Jej dom na Montmartre w Paryżu stał się swoistym miejscem pielgrzymek fanów; zresztą sama ulica nazwana jej imieniem mówi wiele o tym, jak bardzo Francja ją pokochała. Ba! Nawet posąg w jej ulubionym paryskim skwerze zasłużenie przypomina o jej obecności.

I choć historia Dalidy to nie tylko blask fleszy, ale też wiele cieni, to nie sposób nie zauważyć, że zostawiła po sobie muzyczne dziedzictwo, które nie traci na aktualności. Niezależnie czy masz ochotę zatańczyć tango przy „Besame Mucho”, czy rozkleić się przy „Avec le temps” – z Dalidą ci się to uda.

Dalida to nie tylko nazwisko, to zjawisko. Kobieta, która na swojej osi życia przecięła kilka epok muzyki i pozostawiła po sobie ślad bardziej widoczny niż brokat na parkiecie po dobrej imprezie sylwestrowej. Jej piosenki wciąż żyją – w klubach retro, w słuchawkach nostalgicznych dusz i w sercach tych, którzy nie boją się łez przy dźwiękach skrzypiec. Choć minęły dekady, Dalida nie traci blasku – bo prawdziwe gwiazdy świecą nawet po zmroku.

Przeczytaj więcej na: https://www.swiat-kobiet.pl/kim-byla-dalida-bio-wiek-wzrost-rodzina-kariera/