Przez lata moda potrafiła zaskakiwać, szokować, inspirując całe pokolenia do skręcania w mniej oczywiste ścieżki stylu. Ale dopiero Balenciaga Triple S wprowadziły taki fashionowy rollercoaster, że świat mody złapał zadyszkę. To nie są zwykłe buty, to sneakersowe dzieło sztuki, które zasługuje na swoje miejsce w panteonie kultowych trenerek XXI wieku. Jeśli dotąd myślałaś, że sneakersy mają być lekkie, skromne i dyskretne, to Balenciaga pokazała, jak bardzo się myliłaś. A my? My właśnie dlatego je uwielbiamy.

Ciężkie jak grzech, stylowe jak niebo

Co ciekawe, Triple S-y (nazwa pochodzi od „Triple Sole” – potrójnej podeszwy) są… wyjątkowo ciężkie. Ale hej, królowa stylu nie narzeka na wagę korony, prawda? 😉 Te sneakersy potrafią ważyć nawet prawie 2 kilogramy. To znaczy, że za każdym razem, gdy robisz krok, Twoje łydki ćwiczą, a Ty wyglądasz jak ikona street style’u. Z takiej perspektywy to właściwie dwa w jednym: modna sylwetka i trening siłowy w gratisie.

Streetwear w wersji dekadenckiej

Balenciaga Triple S udowadniają, że moda uliczna nie musi być prosta, ani tym bardziej przewidywalna. Te buty to chaos kontrolowany – warstwy, kolory, materiały, a do tego oversize’owy sznyt, który rywalizuje z każdą trendsetterską stylizacją. To duch postmodernizmu, gdzie brzydota staje się piękna, a wszystko co „za dużo” w końcu jest „tak w sam raz”. Kanye się nie mylił. Jeśli chcesz być zauważona, Triple S są Twoim głośnym „HELLO” w świecie fashion.

Nie są tanie, ale styl rzadko bywa oszczędny

Za parę Balenciaga Triple S zapłacisz więcej niż za weekendowy wypad w góry z pełnym wyposażeniem… i to raczej w szwajcarskie Alpy niż polskie Tatry. Ale tu chodzi o coś więcej niż tylko buty. To inwestycja w klimat, w styl, w subkulturę, a przy okazji – w łapiące lajki zdjęcia na Instagramie. Czy warto? Dla tych, którzy kochają modę z przymrużeniem oka, z pewnością tak.

Dla niej, dla niego, dla każdego z dystansem

Jedną z największych zalet Triple S jest ich uniwersalność – to uniseksowe obuwie, które niezależnie od płci wygląda obłędnie. Chociaż powstały z myślą o modowych śmiałkach, coraz częściej goszczą w garderobach tych, którzy lubią łamać zasady i nie boją się eksperymentować z proporcjami czy formą. Jeżeli lubisz balansować między futuryzmem a vintage’owym vibe’em – te buty to Twoje nowe modowe narzędzie destrukcji konwenansów (i bólu stopy – ale o tym za chwilę).

Czy są wygodne? To zależy, ile możesz znieść dla stylówki

Nie oszukujmy się – Balenciaga Triple S nie zostały stworzone z myślą o wygodnym joggingu po lesie. Czy można w nich chodzić? Można. Czy człowiek skacze z radości po 8 godzinach na nogach? Niekoniecznie. Ale moda wymaga poświęceń, a jeśli chcesz wyglądać jak modowy demiurg, czasem trzeba zaciągnąć sznurówki mocniej i pomęczyć się w imię estetyki. Choć, co ciekawe – wielu użytkowników twierdzi, że gdy już się je „rozchodzi”, nie są wcale takie straszne. Zatem wszystko zależy od Twojej determinacji i… siły nóg.

Balenciaga Triple S to nie tylko buty – to manifest, wyraz charakteru, odważna deklaracja miłości do kontrowersji i oryginalności. Ich monumentalna forma, szalona kombinacja stylów i niespotykany ciężar sprawiają, że jedni je kochają, inni nienawidzą – ale nikt nie przechodzi obok nich obojętnie. Jeśli Twoja szafa potrzebuje czegoś, co podbije każdą stylizację i sprawi, że przechodnie odwrócą się na ulicy z pytaniem „Co to było?”, to już wiesz, gdzie szukać odpowiedzi.

Przeczytaj więcej na:https://blogdlakobiet.pl/czy-balenciaga-triple-s-sa-wygodne-ile-wazy-balenciaga-triple-s/