Wyobraź sobie koniec świata. Ale nie taki nudny, apokaliptyczny z meteorami i zombie. Wyobraź sobie koniec świata z wybuchami, pelerynami i gwiazdami kina, które rzucają sarkastyczne uwagi, ratując planetę. Taki właśnie ma być Avengers Doomsday – kolejna odsłona superbohaterskiej epopei z uniwersum Marvela. I wiecie co? Avengers Doomsday obsada już teraz sprawia, że popcorn sprzedaje się jak świeże bułeczki w okolicach kina. Przyjrzyjmy się bliżej tym, którzy mają nam uratować tyłki… ponownie.

Ironman, ale bez Ironmana? Czy to w ogóle możliwe?

Robert Downey Jr., czyli Tony Stark aka Iron Man, to postać, której nie trzeba nikomu przedstawiać. Problem w tym, że po końcu gry (Endgame, dla niewtajemniczonych), Iron Man… cóż, nie ma się najlepiej. Ale spokojnie – Marvel zna sposoby, żeby postacie wracały szybciej niż moda na dżinsy z wysokim stanem. Więc plotki o hologramach, wspomnieniach i alternatywnych wymiarach są bardziej elektryzujące niż armata ręczna Starka.

Nowa krew, stare legendy

W Avengers Doomsday obsada błyszczy jak kamienie nieskończoności na czarnej biżuterii. Z jednej strony mamy starych wyjadaczy jak Chris Hemsworth (Thor), który znów macha młotem z wdziękiem nordyckiego boga fitnessu. Mark Ruffalo (Hulk) również nie powiedział ostatniego „HULK SMASH”, a Benedict Cumberbatch jako Doctor Strange dalej czaruje gestami tak złożonymi, że można by na ich podstawie stworzyć język migowy dla czarodziejów.

Do tego dochodzą nowi — Florence Pugh jako Yelena Belova przejęła pałeczkę po Black Widow i zrobiła to w stylu, który sprawił, że nawet kostium taktyczny wydaje się haute couture. Do drużyny dołączają też ulubieńcy z seriali Marvela, jak Anthony Mackie jako nowy Kapitan Ameryka. Już teraz widać, że między aktorami iskrzy – i to w pozytywnym sensie!

Antagonista z klasą (i zapewne z wielkim młotem)

Nie zdradzając zbyt wiele – bo Marvel trzyma tajemnice lepiej niż babcia przepis na pierogi – wiadomo już, że Avengers będą mieli do czynienia z przeciwnikiem godnym swego czasu ekranowego. Słyszeliście o Kang the Conqueror? Jeśli nie, to przygotujcie się na podróże w czasie, manipulacje linią czasową i… gigantyczne zamieszanie. W roli Kanga ponownie zobaczymy Jonathana Majorsa, który nawet w kadrze trwającym pół sekundy potrafi wywołać dreszcze.

Kombinacja gwiazd i efektów specjalnych – Marvel wie, co robi

Nie oszukujmy się – część z nas ogląda Marvela nie tylko dla fabuły, ale też dla efektów, które wybuchają szybciej niż świeżo otwarte napoje gazowane. Doświadczenie wizualne zapowiada się jak jazda bez trzymanki na rollercoasterze z napisem „Faza Multiverse”. A kiedy do tego dodamy takie nazwiska jak Letitia Wright (Shuri), Paul Rudd (Ant-Man) czy Brie Larson (Captain Marvel), to przepis na sukces mamy gotowy.

Czego oczekujemy, czyli hype, który przekroczył poziom mocy

Dla fanów Avengersów, każda kolejna odsłona to jak kolejne święta – magiczne, wyczekiwane i pełne niespodzianek. Avengers Doomsday obsada obiecuje, że nie będzie to tylko kolejny film o superbohaterach, ale prawdziwe widowisko, które na długie godziny przyklei nas do fotela (a może nawet przegrzeje rzutnik w kinie?). Ekscytacja sięga zenitu, a oczekiwania… jeszcze wyżej.

Podsumowując, Avengers Doomsday zapowiada się jak prawdziwe studium przypadku: jak połączyć absolutne show aktorskie, zapierające dech efekty i mitologię popkultury w jedno wielkie – i bardzo widowiskowe – uderzenie. Marvel wytacza najcięższe działa, a my liczymy, że eksplozje będą głośne, dialogi błyskotliwe, a emocje – prawdziwe. Jedno jest pewne: kiedy nadejdzie Doomsday, wszyscy będziemy w kinie.

Przeczytaj więcej na:https://meskimagazyn.pl/avengers-doomsday-obsada-fabula-i-data-premiery-nowego-filmu-marvela/